Przejdź do treści

-15% z kodem LOVEISLOVE2026 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Przedmiot: W domu z Leą

At Home with Lea

W domu z Leą

W tętniącej życiem metropolii Hamburga znajduje się ukryty klejnot przytulności. Tutaj, w zapraszającej oazie spokoju, mieszka Lea. Już przed drzwiami Lei w Hamburgu Uhlenhorst wiadomo, że ta wizyta będzie czymś wyjątkowym. Zapraszająca i ciepła, tak wita nas utalentowana dyrektorka artystyczna w swoim wyjątkowym mieszkaniu. Wchodząc do domu Lei, od razu rzuca się w oczy, że nie jest to zwykłe miejsce. Tutaj sztuka i estetyka łączą się, tworząc świat mieszkalny, który urzeka każdego odwiedzającego. Mieszkanie jest pełne drobnych detali i niespodzianek, które czekają na odkrycie. Gdziekolwiek spojrzeć, jest coś, co przyciąga nasze zmysły. Kuszący zapach świec i croissantów unosi się w powietrzu, natychmiast przenosząc nas do świata dobrego samopoczucia. Ale to nie tylko zapachy, ale przede wszystkim niezliczone, pełne miłości detale, które Lea włączyła do swojego wystroju, fascynują nas. Zanurzmy się wspólnie głęboko w inspirujący świat Lei. Dowiemy się tutaj, jak zamienia drobne akcenty w coś wspaniałego i jak udaje jej się stworzyć dom, który porusza nie tylko wizualnie, ale także emocjonalnie. Dodatkowo Lea udzieli nam wglądu w swoją wieloaspektową podróż do realizacji zawodowego marzenia jako osoba samozatrudniona.

Lea oprowadza nas po swoim uroczym mieszkaniu na czwartym piętrze starej kamienicy, w której w tle gra łagodna muzyka soul, która doskonale dopełnia całość. Mieszkanie składa się z 2 ½ pokoi i zachwyca pięknymi, wysokimi sufitami i nostalgicznym urokiem starej kamienicy, a także bliskością Alster. Tutaj dzieli swój dom z chłopakiem i kotem Missy, nazwanym na cześć legendarnej raperki Missy Elliott. Atmosfera, którą Lea tu stworzyła, jest naprawdę niezwykła. W tym mieszkaniu łatwo poczuć, jak dobrze się tu czują.

Wyzwania samozatrudnienia 

Lea otwarcie mówi o tym, jak samozatrudnienie zmieniło jej perspektywę. Jako osoba kreatywna czuje się komfortowo w swojej dziedzinie i dosłownie rozkwita, gdy może pracować nad nowymi pomysłami. Ale zauważyła również, że samozatrudnienie to coś więcej niż tylko praca kreatywna.
V: Znamy się już od jakiegoś czasu – nie tylko przez Instagram, ale także dlatego, że współpracujemy. Jesteś dyrektorką artystyczną. Jesteś naszą dyrektorką artystyczną, jeśli mogę tak powiedzieć. Dlatego wiemy, że na początku roku przeszłaś na samozatrudnienie. Czy możesz o tym trochę opowiedzieć? Dlaczego to zrobiłaś i czy już tego żałujesz, czy nadal jesteś szczęśliwa? 

L: Przede wszystkim oczywiście elastyczność. Jestem po prostu bardzo wolnościowym, dynamicznym człowiekiem i po prostu odważyłam się to zrobić i dlatego tego nie żałuję. Nie robię tego jeszcze długo, ale jak dotąd czuję się z tym świetnie. Mogę wstawać każdego ranka i samodzielnie kształtować swój dzień. To dla mnie właściwie główna nagroda w tej sprawie. 

V: Czy jest coś, co osobiście Cię zaskoczyło w samozatrudnieniu? Ja też jestem samozatrudniona i gdyby mi wcześniej powiedziano kilka rzeczy, to pewnie bym się zastanowiła 2-3 razy. Prawdopodobnie i tak bym to zrobiła, bo jestem bardzo szczęśliwa, ale czy jest coś, o czym Twoim zdaniem powinno się wiedzieć wcześniej?

L: Ma się swoją profesję, czyli w moim przypadku projektowanie i kierownictwo artystyczne, ale tego, czego się nie potrafi, to zarządzanie firmą i zarządzanie projektami. Część tych zadań już wcześniej przejmowałam w swojej pracy, ale to oczywiście zupełnie inny poziom. Myślę, że w to się wchodzi, ale to zdecydowanie jedna z tych rzeczy, przy których mówię: wow, trzeba w to zainwestować sporo czasu i mocno nad sobą pracować.

Pasja kolekcjonowania 

Wśród jej mieszkania zwracamy uwagę na wiele starannie dobranych detali, które zbierała przez lata. Lea zdradza nam, że ta pasja pochodzi od jej babci, która sama była zapaloną kolekcjonerką.
V: Jesteśmy tutaj w Twoim pięknym mieszkaniu i od razu rzuca się w oczy Twoja pasja do kolekcjonowania i wiem, że trochę ją odziedziczyłaś po rodzinie. Twoja babcia jest wielką kolekcjonerką i zebrała wiele rzeczy z całego świata. Czy dlatego to przejęłaś, czy co Cię w tym tak fascynuje?

L: Myślę, że to zdecydowanie czynnik. Pozdrowienia dla babci, która miała wczoraj urodziny. Już jako dziecko uwielbiałam zatracać się w tych rzeczach – także w detalach. Malowidła na wazonach, ornamenty na dywanach. To mnie zawsze bardzo fascynowało. Myślę, że drugi powód to historia, która stoi za każdym przedmiotem, ponieważ przedmioty użytkowe są dla ludzi i każdy człowiek ma historię, a każda kultura niesie ze sobą historie. Trzeci powód to oczywiście strona zawodowa, która rozwinęła się w pewnym momencie podczas moich studiów projektowych. Jestem niezwykle zainteresowana całą wszechstronnością – czyli tą wizualną, którą oferuje świat i różnymi perspektywami na życie. Jak wyglądają czajniki w Chinach, jak wyglądają w Iranie, jak wyglądają w Niemczech? Interesuje mnie po prostu ta różnorodność.

Instagram: Okno na świat Lei 

Lea dzieli się swoją pasją i poczuciem estetyki na Instagramie. Jej konto @great.at.living pokazuje jej mieszkanie w całej okazałości i inspiruje tysiące ludzi na całym świecie.
V: To jest bardzo miłe i widać to w Twoim mieszkaniu we wszystkich tych drobnych, pełnych detali miejscach. Założyłaś też konto na Instagramie. @great.at.living, gdzie prezentujesz swoje mieszkanie. Co Cię do tego skłoniło?
L: Przeprowadziliśmy się tutaj podczas pandemii koronawirusa i byłam bardzo dumna, że znalazłam mieszkanie, ponieważ szukanie mieszkania w Hamburgu, jak wszyscy wiedzą, nie jest najlepszym zajęciem. Byłam bardzo dumna, bo tutaj właściwie nic nie było. Kiedy się wprowadziliśmy, były chyba w sumie dwie gniazdka elektryczne w mieszkaniu. Podłogę w kuchni odrestaurowaliśmy razem z moim bratem i nie mogłam tego nikomu pokazać, a potem miałam ogromną potrzebę, żeby to ujawnić i to był logiczny krok.
Mieszkanie Lei emanuje ponadczasową elegancją, która wyróżnia się na tle ulotnych trendów. Niemniej jednak ma ona oko na przyszłość i rozważa możliwość wprowadzenia kolorowych ścian i kolejnych mebli modułowych do swojego domu. 
V: Ma to całkowicie sens i odnosisz w tym sukcesy. Społeczność uwielbia Twoje konto. My też. Jeśli chodzi o wystrój wnętrz. Zawsze pojawiają się jakieś trendy. Twoje wnętrze uważam za dość ponadczasowe i niezależne od sezonowych trendów. Ale czy jest coś, co właśnie gdzieś zobaczyłaś i uważasz za bardzo interesujące, co chciałabyś u siebie zastosować?
L: Zdecydowanie kolorowe ściany. Uważam je za po prostu świetne. Może pojawią się kiedyś, a to, co dla mnie jest trendem, ale też całkowicie ponadczasowym, to meble modułowe. To jest coś, co uważam za sensowne z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju, ponieważ meble rosną razem z mieszkaniem. Tutaj regał Vitsoe lub sofa. To wszystko są obiekty, które pasują wszędzie i są regulowane.

Dywan z historiami 

W jej salonie i sypialni znajdują się dywany Rizbaf, które są nie tylko wizualną atrakcją, ale także opowiadają historie kobiet nomadów.

V: I mamy u Ciebie też kilka dywanów od nas. Szczególnie kilka dywanów Rizbaf znalazło u Ciebie swoje miejsce. Dlaczego się na nie zdecydowałaś? 

L: Przytulność. Są niezwykle miękkie, a ja chodzę po mieszkaniu bardzo często boso i uważam, że to najlepsza powierzchnia do chodzenia. Są bardzo miękkie, a jednocześnie wytrzymałe, mamy przecież też kota. Dla mnie ważne jest również, aby materiały były jak najbardziej naturalne i jestem z nich bardzo zadowolona. 
V: Zdecydowałaś się na 2 zupełnie różne wzory. Jeden jest dość geometryczny, ten wzór szachownicy, a drugi opowiada historię nomadów żyjących w górach. Dlaczego wybrałaś właśnie te dwa?
L: Ten wzór szachownicy jest właściwie teraz totalnym trendem. Nadal albo od jakiegoś czasu. Uważam, że to świetne, że coś takiego można znaleźć w tradycyjnym produkcie, jakim jest dywan perski. Drugi, który leży w sypialni, opowiada historię. To jest jak z mojego dzieciństwa, że widzę historie i małe detale, jak małe palmy czy wielbłądy i to po prostu uważam za piękne. To trochę jak książka obrazkowa na podłodze. 
V: to prawda. Zawsze mówimy, że dywany, zwłaszcza te od kobiet nomadów, są dla nich jak pamiętniki. Jak przetwarzają swoje otoczenie i jeśli przyjrzeć się uważnie, można to zobaczyć. V: Bardzo dziękuję, że mogliśmy tu być. Dziękuję za croissanty i pyszną kawę. Mamy nadzieję, że będziemy mogli tu jeszcze kiedyś wrócić i z pewnością cieszymy się na wspólną przyszłość z Tobą u naszego boku jako dyrektorką artystyczną. Dziękuję bardzo.
L: Wam również. Miło, że byliście.

Mieszkanie Lei to nie tylko miejsce designu, ale także miejsce, w którym wyrażają się jej pasje i wartości. Dzięki swoim dywanom Rizbaf wniosła do swojego domu kawałek historii i przytulności, który pasuje do jej osobistej i zawodowej podróży. Z niecierpliwością czekamy na jej przyszłe projekty i na to, jak będzie nadal realizować swoją pasję do kolekcjonowania w swoim wyjątkowym stylu.

Czytaj więcej

At Home with Fara

W domu z Farą

Fara Mahmudy jest właściwie studentką. Około 2 lata temu 25-latka wraz ze swoim partnerem znalazła mieszkanie w swoim ukochanym Hamburgu, w dzielnicy Generalsviertel. Od pewnego czasu Fara dzieli s...

Czytaj więcej
At Home with Sabrina

W domu z Sabriną

Zapraszamy do ciepłego uścisku wyjątkowości – zanurz się w świat Sabriny. Jej urokliwy dom otwiera przed Tobą drzwi, jakbyś był/a dawno zaginionym przyjacielem/przyjaciółką. Tutaj pragniemy zaprosi...

Czytaj więcej