
W domu z Leą
W tętniącej życiem metropolii Hamburga znajduje się ukryty klejnot przytulności. Tutaj, w zapraszającej oazie spokoju, mieszka Lea. Już przed drzwiami Lei w Hamburgu Uhlenhorst wiadomo, że ta wizyta będzie czymś wyjątkowym. Zapraszająca i ciepła, tak wita nas utalentowana dyrektorka artystyczna w swoim wyjątkowym mieszkaniu. Wchodząc do domu Lei, od razu rzuca się w oczy, że nie jest to zwykłe miejsce. Tutaj sztuka i estetyka łączą się, tworząc świat mieszkalny, który urzeka każdego odwiedzającego. Mieszkanie jest pełne drobnych detali i niespodzianek, które czekają na odkrycie. Gdziekolwiek spojrzeć, jest coś, co przyciąga nasze zmysły. Kuszący zapach świec i croissantów unosi się w powietrzu, natychmiast przenosząc nas do świata dobrego samopoczucia. Ale to nie tylko zapachy, ale przede wszystkim niezliczone, pełne miłości detale, które Lea włączyła do swojego wystroju, fascynują nas. Zanurzmy się wspólnie głęboko w inspirujący świat Lei. Dowiemy się tutaj, jak zamienia drobne akcenty w coś wspaniałego i jak udaje jej się stworzyć dom, który porusza nie tylko wizualnie, ale także emocjonalnie. Dodatkowo Lea udzieli nam wglądu w swoją wieloaspektową podróż do realizacji zawodowego marzenia jako osoba samozatrudniona.
Lea oprowadza nas po swoim uroczym mieszkaniu na czwartym piętrze starej kamienicy, w której w tle gra łagodna muzyka soul, która doskonale dopełnia całość. Mieszkanie składa się z 2 ½ pokoi i zachwyca pięknymi, wysokimi sufitami i nostalgicznym urokiem starej kamienicy, a także bliskością Alster. Tutaj dzieli swój dom z chłopakiem i kotem Missy, nazwanym na cześć legendarnej raperki Missy Elliott. Atmosfera, którą Lea tu stworzyła, jest naprawdę niezwykła. W tym mieszkaniu łatwo poczuć, jak dobrze się tu czują.

Wyzwania samozatrudnienia
Lea otwarcie mówi o tym, jak samozatrudnienie zmieniło jej perspektywę. Jako osoba kreatywna czuje się komfortowo w swojej dziedzinie i dosłownie rozkwita, gdy może pracować nad nowymi pomysłami. Ale zauważyła również, że samozatrudnienie to coś więcej niż tylko praca kreatywna.
V: Znamy się już od jakiegoś czasu – nie tylko przez Instagram, ale także dlatego, że współpracujemy. Jesteś dyrektorką artystyczną. Jesteś naszą dyrektorką artystyczną, jeśli mogę tak powiedzieć. Dlatego wiemy, że na początku roku przeszłaś na samozatrudnienie. Czy możesz o tym trochę opowiedzieć? Dlaczego to zrobiłaś i czy już tego żałujesz, czy nadal jesteś szczęśliwa?
L: Przede wszystkim oczywiście elastyczność. Jestem po prostu bardzo wolnościowym, dynamicznym człowiekiem i po prostu odważyłam się to zrobić i dlatego tego nie żałuję. Nie robię tego jeszcze długo, ale jak dotąd czuję się z tym świetnie. Mogę wstawać każdego ranka i samodzielnie kształtować swój dzień. To dla mnie właściwie główna nagroda w tej sprawie.
V: Czy jest coś, co osobiście Cię zaskoczyło w samozatrudnieniu? Ja też jestem samozatrudniona i gdyby mi wcześniej powiedziano kilka rzeczy, to pewnie bym się zastanowiła 2-3 razy. Prawdopodobnie i tak bym to zrobiła, bo jestem bardzo szczęśliwa, ale czy jest coś, o czym Twoim zdaniem powinno się wiedzieć wcześniej?
L: Ma się swoją profesję, czyli w moim przypadku projektowanie i kierownictwo artystyczne, ale tego, czego się nie potrafi, to zarządzanie firmą i zarządzanie projektami. Część tych zadań już wcześniej przejmowałam w swojej pracy, ale to oczywiście zupełnie inny poziom. Myślę, że w to się wchodzi, ale to zdecydowanie jedna z tych rzeczy, przy których mówię: wow, trzeba w to zainwestować sporo czasu i mocno nad sobą pracować.

Pasja kolekcjonowania
Wśród jej mieszkania zwracamy uwagę na wiele starannie dobranych detali, które zbierała przez lata. Lea zdradza nam, że ta pasja pochodzi od jej babci, która sama była zapaloną kolekcjonerką.
V: Jesteśmy tutaj w Twoim pięknym mieszkaniu i od razu rzuca się w oczy Twoja pasja do kolekcjonowania i wiem, że trochę ją odziedziczyłaś po rodzinie. Twoja babcia jest wielką kolekcjonerką i zebrała wiele rzeczy z całego świata. Czy dlatego to przejęłaś, czy co Cię w tym tak fascynuje?
L: Myślę, że to zdecydowanie czynnik. Pozdrowienia dla babci, która miała wczoraj urodziny. Już jako dziecko uwielbiałam zatracać się w tych rzeczach – także w detalach. Malowidła na wazonach, ornamenty na dywanach. To mnie zawsze bardzo fascynowało. Myślę, że drugi powód to historia, która stoi za każdym przedmiotem, ponieważ przedmioty użytkowe są dla ludzi i każdy człowiek ma historię, a każda kultura niesie ze sobą historie. Trzeci powód to oczywiście strona zawodowa, która rozwinęła się w pewnym momencie podczas moich studiów projektowych. Jestem niezwykle zainteresowana całą wszechstronnością – czyli tą wizualną, którą oferuje świat i różnymi perspektywami na życie. Jak wyglądają czajniki w Chinach, jak wyglądają w Iranie, jak wyglądają w Niemczech? Interesuje mnie po prostu ta różnorodność.

Instagram: Okno na świat Lei
Lea dzieli się swoją pasją i poczuciem estetyki na Instagramie. Jej konto @great.at.living pokazuje jej mieszkanie w całej okazałości i inspiruje tysiące ludzi na całym świecie.
V: To jest bardzo miłe i widać to w Twoim mieszkaniu we wszystkich tych drobnych, pełnych detali miejscach. Założyłaś też konto na Instagramie. @great.at.living, gdzie prezentujesz swoje mieszkanie. Co Cię do tego skłoniło?
Mieszkanie Lei emanuje ponadczasową elegancją, która wyróżnia się na tle ulotnych trendów. Niemniej jednak ma ona oko na przyszłość i rozważa możliwość wprowadzenia kolorowych ścian i kolejnych mebli modułowych do swojego domu.
V: Ma to całkowicie sens i odnosisz w tym sukcesy. Społeczność uwielbia Twoje konto. My też. Jeśli chodzi o wystrój wnętrz. Zawsze pojawiają się jakieś trendy. Twoje wnętrze uważam za dość ponadczasowe i niezależne od sezonowych trendów. Ale czy jest coś, co właśnie gdzieś zobaczyłaś i uważasz za bardzo interesujące, co chciałabyś u siebie zastosować?
Dywan z historiami
W jej salonie i sypialni znajdują się dywany Rizbaf, które są nie tylko wizualną atrakcją, ale także opowiadają historie kobiet nomadów.
V: I mamy u Ciebie też kilka dywanów od nas. Szczególnie kilka dywanów Rizbaf znalazło u Ciebie swoje miejsce. Dlaczego się na nie zdecydowałaś?












