Przejdź do treści

-15% z kodem LOVEISLOVE2026 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

U Fary w domu

Fara Mahmudy jest właściwie studentką. Około 2 lata temu 25-latka wraz ze swoim partnerem znalazła mieszkanie w swoim ukochanym Hamburgu, w dzielnicy Generalsviertel. Od pewnego czasu Fara dzieli się autentycznymi wrażeniami ze wspólnego mieszkania na swoim koncie. Fara jak nikt inny udowadnia, że indywidualne urządzenie wnętrza jest możliwe przy stosunkowo niewielkim budżecie, ponieważ „tanie nie zawsze oznacza IKEA”. To spodobało się coraz większej liczbie osób, konto rosło, zaczęły nabierać kształtu pierwsze współprace z markami meblowymi. Starannie kuruje swoje wnętrza, mieszając znaleziska z pchlego targu ze współczesnymi projektami. Lustrami i odpowiednimi kolorami nadaje 59-metrowemu mieszkaniu więcej przestrzeni – a kto do niego wejdzie, szybko zapomina o metrażu. Co od razu rzuca się w oczy: wszystko lśni ciepłymi kolorami, które są rekompensatą za brakujące promienie słońca w ten jesienny dzień.

P: Jedna rzecz, którą od razu zauważyłam, gdy weszliśmy, to kolory, które od razu przyciągają uwagę. Postawiłaś tu w mieszkaniu mocno na pastele. Jak do tego doszło? Co robi z Tobą kolor? Dlaczego jest tu tak kolorowo? Co byś poradziła ludziom, którzy nie są zbyt odważni w kwestii kolorów? 
O: Sięgam po pastele, bo to dobry początek do zabawy z kolorem. Są wprawdzie kolorowe i przyjazne, ale nie nachalne, nie stają się zbyt ciemne ani poważne, dlatego tak bardzo podobają mi się pastele. Kolor po prostu wnosi przytulność i osobisty charakter. Można dzięki kolorowi odmienić pomieszczenie. Ponadto, jeśli ktoś się boi, duże elementy można pozostawić w neutralnych kolorach. Nasza kanapa jest jasna, a duże meble wcale nie są tak kolorowe. Dzięki kolorowym dywanom, kocom i świecom można jednak postawić akcenty. 
P: Można być odważnym, nie będąc odważnym, bo kolor zawsze można przemalować. 
 O: A można po prostu postawić sobie inną kolorystykę.
P: Wspomniałaś o tym. Znajdujemy się w mieszkaniu o powierzchni 59 metrów kwadratowych. Mimo to czujemy się, jakbyśmy byli na 100 metrach kwadratowych. Jak Ci się to udało? 
O: Miło to słyszeć. Zwracam na to uwagę poprzez aranżację. Co zauważyłam, malując jadalnię, to to, że pomieszczenia bez mebli wydają się znacznie mniejsze. Można tam sporo zdziałać meblami lub lustrami. Lustra optycznie powiększają i poszerzają przestrzeń. Bardzo lubię duże lustro w jadalni. Oprócz wielu luster, do tego przyczyniają się oczywiście wysokie sufity. 

Lustereczko, powiedz przecie, kto ma najwięcej w całym świecie? 

P: Stoimy tu w pokoju i mamy wrażenie podwójnej długości, ponieważ masz tak wiele dużych luster, które jednak nie zajmują dużo miejsca – przecież wiszą na ścianie. Inny temat, który jest oczywiście dla nas interesujący, to kilimy, które tu leżą. Są nawet dwa, które trafiły do Ciebie. Również tam postawiłaś na pastele. Dlaczego i co według Ciebie kilimy wnoszą do mieszkania? 
O: Jak już mówiłaś, zakochałam się w dywanach głównie ze względu na pastele. Chodnik w korytarzu, który widziałam na stronie, był naprawdę miłością od pierwszego wejrzenia. Uwielbiam połączenie zieleni i fioletu, a kiedy go zobaczyłam, wiedziałam, że muszę go mieć. W drugim kilimie również znajduje się moja ukochana kombinacja. Bardzo mi się podobają i pasują tu niesamowicie dobrze.
P: Pasuje do Ciebie, pasuje do mieszkania. Inna sprawa, gdzie również chodzi o kolor, to ściany w jadalni, które właśnie pomalowałaś bardzo pięknym kolorem od Anny von Mangoldt. Wybrałaś jasny, szałwiowo-miętowy odcień. Dlaczego padło na ten kolor? 
O: Uwielbiam zieleń i od dawna myślałam o pomalowaniu pokoju na zielono, ponieważ wcześniej nic tu nie było naprawdę zielone. Pomyślałam, że to idealna okazja i czas, aby wybrać piękny odcień zieleni dzięki profesjonalnemu doradztwu kolorystycznemu, ponieważ zieleń jest tak wszechstronna. Chciałam koniecznie jasny, przyjazny odcień. W przypadku poprzedniego koloru, który mieliśmy wcześniej na ścianach w jadalni, przeszkadzał mi szary odcień. Mamy w Hamburgu tak wiele szarych dni, dlatego chciałam się od tego uwolnić i wybrałam kolor „Ceylon” od Anny von Mangoldt. Ceylon jest mieszany z żółtymi i zielonymi cząsteczkami i w żadnym świetle nie wydaje się szary. To było dla mnie szczególnie ważne. 
P: To również naprawdę pięknie wyszło. Myślę, że w połączeniu z kilimem, który tam leży, a który również ma zielone akcenty w bordiurze, to niesamowicie piękna kombinacja, która sprawia, że pomieszczenie jest super przyjazne, jeszcze bardziej przytulne i niezwykłe. 

Tak pięknie i imponująco wygląda kolor „Ceylon” od Anny von Mangoldt w połączeniu z naszym pasującym kilimem Gashgai.

P: Droga Fara, dziękuję bardzo, że mogliśmy tu być, to była świetna zabawa. Zgłaszam się za tydzień i mam nadzieję, że nadal będą te pyszne Franzbrötchen i że jeszcze raz spotkamy się tutaj z jakimś kilimem lub dywanem. Kto wie? 
O: Chętnie. Dziękuję, że byliście.